Złotoryja
Co warto zobaczyć w Złotoryi? Gdzie warto pojechać?

Centrum Informacji Turystycznej
w Złotoryi

Najbliższe projekcje Kina Aurum


Aktualności / Szanujmy to, co w środku

Szanujmy to, co w środku - 25/02/2013

Szanujmy to, co w ?rodkuGdyby każdy człowiek miał chociażby cząstkę jego energii oraz odrobinę jego życzliwości i radości do życia, to świat stałby się rajem na ziemi. Złotoryjanin Mariusz Cal, występujący na co dzień pod pseudonimem „Calu”, po raz kolejny zaprezentował się rodzimej publiczności, jednak po raz pierwszy z nową formacją Riddim Band.
Większość członków zespołu – oprócz dwóch złotoryjan: Cala i Dominika Hamary – pochodzi z Wrocławia i okolic. Połączyła ich wspólna muzyka i chęć robienia czegoś dobrego. Ekipa przed czwartkowym koncertem wybrała się na spacer po Złotoryi. Muzycy byli pod wrażeniem naszego miasta.
MARIUSZ CAL od kilku lat mieszka we Wrocławiu, gdzie ukończył dziennikarstwo muzyczne. Jednak bardzo często odwiedza Złotoryję, w której mieszkają jego najbliżsi. Pytany o swoją karierę, okazuje się bardzo skromnym człowiekiem, a przecież ma na swoim koncie występy na największych festiwalach w naszym kraju: Woodstock, Ostróda Reggae Festiwal, Afryka Reggae Festiwal, Reggae na Piaskach. Występował nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech, Belgii i Czechach. Pojawiał się m.in. u boku zagranicznych artystów: Marlene Johnson, Jabaman, jak również polskich – Riddimzz Team, Natural Dread Killaz, Tallib. Jak mówi, tych występów nie traktuje jako kariery – nazywa je po prostu przygodą z muzyką. Przed występem Calu znalazł chwilę, aby odpowiedzieć na kilka pytań.

Jak oceniasz klimat koncertowy Wrocławia w porównaniu z naszym miastem?
– Ja bym nawet nie próbował tego porównywać. Każde miasto ma swoją specyfikę odbierania koncertów. W mniejszych miejscowościach koncertów jest mniej i ludzie bardziej żywiołowo do nich podchodzą. Z kolei we Wrocławiu, podczas pierwszego koncertu z obecnym zespołem, mieliśmy także świetne przyjęcie. Udało nam się wypełnić publicznością cały klub.

Czujesz się złotoryjaninem czy już powoli wrocławianinem?
– Jestem w 100 procentach złotoryjaninem. Czasami w różnych artykułach i notatkach prasowych widzę, że nazywają mnie wrocławianinem, a to przecież nie jest prawdą.

We Wrocławiu mieszkasz już 7 lat. Co tam porabiasz na co dzień?
– Zajmuję się muzyką i wszystkim, co dookoła niej oraz pracuję jako animator kultury.

Czy myślałeś kiedykolwiek o tym, aby napisać i zaśpiewać piosenkę o Złotoryi, o swoich korzeniach?

– Pomysł jest ciekawy. Gdyby ktoś wyszedł do mnie z taką propozycją, to nie wykluczam, że taki utwór mógłby powstać.

O czym traktują grane przez was utwory?
– To są zaangażowane piosenki i uważam, że każdy powinien sam posłuchać i przekonać się, o czym śpiewamy.

Jakie macie przesłanie dla czytelników „Gazety Złotoryjskiej”?
– Bądźcie sobą i róbcie to co kochacie, nawet gdy rzucają wam kłody pod nogi. Plany na przyszłość?
– Chcemy jak najszybciej nagrać singla i puścić to w eter, a w dalszej perspektywie całą płytę. Mamy już konkretną propozycję wydawniczą i aktualnie pracujemy nad utworami. Nie ukrywam, że przydałaby się nam tutaj pomoc sponsorów, gdyż same nasze chęci to za mało. Mamy sporo ofert koncertowych i chcemy jak najwięcej grać, bo to jest esencja tego, co robimy.

Motto na koniec?
– Szanujcie to, co w środku – powiedział grający na trąbce Jiggah.

Rozmawiał Michał Sędrowicz

Zapraszamy do obejrzenia galerii: CALU Riddim Band koncert